ŁÓDZKIE,  PODRÓŻE,  POLSKA

Łódź na jeden dzień

Sobotni, zimowy wieczór. „Rozrywkowe” małżeństwo, siedzi pod kocem i myśli co by tu zrobić z wolną niedzielą… Myślą, myślą i wymyślili. Łódź. I nie mieli tu na myśli kupna jakiejś bajeranckiej łódeczki, chociaż… Mężu? No okey, pooglądam sobie zdjęcia w Internecie.

Przyznam szczerze, że był to mój pierwszy raz w tym mieście. I nie wiem czy mnie te miasto oczarowało czy może też rozczarowało.  W przypadku Torunia, wiem że byłam oczarowana i to tak na maksa. A tutaj? Chyba te drugie wzięło przewagę.

Do Łodzi pojechaliśmy pociągiem. Z Warszawy jest to ok. 1,5 godziny drogi. Wysiedliśmy na stacji Łódź Fabryczna i od razu skierowaliśmy się w stronę ulicy Piotrkowskiej. Wiadomo, niedziela rano, ludzi na ulicy brak. Pustki. Idziemy ulicą (tzn. po chodniku) Narutowicza, która później zmienia się w Zieloną. Wzdłuż przeplatają się stare i nowe kamienice. Pisząc stare mam na myśli naprawdę stare. W oknach pustki, widać że dawno tutaj nikt nie mieszkał. Tynk odpada, w bramach wysypiska śmieci, a w witrynach opuszczonych sklepów deski (szyby chyba nie miały tutaj racji bytu). Gdzie nie gdzie oznaki niedawnych libacji alkoholowych. Pomyślałam sobie „oho będzie pięknie”.  

I nagle dotarliśmy do ul. Piotrkowskiej. Szok. Zmiana o 180 stopni. Piękne kamienice, czysto, ludzi trochę więcej. Pojawiły się już nawet pierwsze zachwyty.


Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi

Naszym celem numer jeden było Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi. W XIX i XX wieku Łódź słynęła z włókiennictwa, dlatego wiadomym było, że jeżeli ma powstać muzeum tkactwa, to na pewno jego siedzibą będzie Łódź. Początkowo Dział Tkactwa został utworzony w Muzeum Sztuki, jednakże z powodu dużego zainteresowania, w 1960 roku powstała oddzielna instytucja – Muzeum Historii Włókiennictwa. Muzeum mieści się w Białej Fabryce Ludwika Geyera. Aktualnie, w muzeum można zwiedzać trzy piętra Białej Fabryki, gdzie można zakosztować trochę sztuki oraz kotłownię w której znajduje się stała wystawa interaktywna. Ciekawą atrakcją jest również prezentacja maszyn w ruchu (w niedziele i w poniedziałki prezentacji nie ma).


Manufaktura

Kolejnym punktem, który odwiedziliśmy była łódzka Manufaktura. Obecnie jest to centrum handlowo-usługowo-rozrywkowe (to nie był powód naszej wizyty). Postanowiliśmy to zobaczyć z uwagi na historię, mianowicie Manufaktura powstała na terenie opuszczonej Fabryki Izraela Poznańskiego. Była to fabryka włókiennicza przetwórstwa bawełny, wzniesiona pod koniec XIX wieku. Powierzchnia całej fabryki zajmowała niemal 30 hektarów! Oprócz budynków przemysłowych znajdowały się tutaj również domy dla robotników, budynek straży pożarnej oraz szpital.


Muzeum Fabryki

W Manufakturze odwiedziliśmy dwa muzea. Pierwsze z nich to Muzeum Fabryki. Muzeum znajduje się w dawnej drukarni materiałów. Zajmuje niewielką powierzchnię, jednakże stanowi taką kapsułę zawierającą wszystkie niezbędne informacje na temat tego miejsca. Znajdziecie tutaj liczne eksponaty, takie jak maszyny, tkaniny, zdjęcia, plany architektoniczne czy też oryginalny zegar z bramy fabryki. Co pół godziny w muzeum odbywa się pokaz pracy zabytkowych krosien – jest on jednak dosyć krótki, trwa może ok. 5 min.

W kasie muzeum możecie również nabyć bilet na taras widokowy znajdujący się na dachu starej drukarni materiałów. Widok rozpościera się na całą Manufakturę (nie powala na kolana).


Muzeum Sztuki MS2

Muzeum Sztuki MS2 znajduje się w dawnej tkalni. Na kilku piętrach liczących sobie łącznie 3000 m2 znajdziecie wiele dzieł sztuki artystów takich jak np. Andy Warhol czy Wojciech Fangor. Niektóre działa wzbudziły we mnie odrazę, niektóre śmiech, a czasem złapałam się za głowę. Jak to mówi mój małżonek: Sztuka przez duże S. 


Off Piotrkowska Center

W Off Piotrkowska znajdziemy m.in. restauracje, kluby muzyczne, pracownie architektów czy też projektantów mody. Kompleks powstał na terenie dawnej przędzalni i tkalni Franciszka Ramischa. Obiekt znajduje się na liście siedmiu nowych cudów Polski.

Jeden dzień minął nam jak pstryknięcie palcami. Wiemy, że przed nami jeszcze kilka wizyt w tym mieście, żeby wtedy móc naprawdę stwierdzić, czy nam się podobało czy nie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *