EUROPA,  HISZPANIA,  PODRÓŻE

La Gomera

La Gomera była naszym punktem obowiązkowym wycieczki. Jest to najbliższa sąsiadka Teneryfy, o powierzchni 378 km kwadratowych. 

Na La Gomerę można się dostać z biurem podróży (koszt ok. 350 zł) i na własną rękę. Promy wypływają z Portu Los Cristianos. Podobno podczas 90% rejsów, można zobaczyć wyskakujące z oceanu delfiny. Nam udało się zobaczyć dwa 🙂 



Prom przybija do Portu w San Sebastian – stolicy La Gomery. To tutaj był ostatni przystanek Krzysztofa Kolumba przed odkryciem obu Ameryk. 


W San Sebastian warto zobaczyć La Iglesia de la Asunción – XVII wieczny kościół, w którym według podań przed wyprawą modlił się Krzysztof Kolumb.


Istotnym punktem na mapie San Sebastian jest też twierdza Torre del Conde. Prawdopodobnie powstała na dowód potęgi władców wyspy. 


Oczywiście bez kotów nie ma wyjazdów 🙂

La Gomera zachwyca różnorodnością krajobrazów. Krajobraz wokół San Sebastian to skały, nikła roślinność. Wystarczy jednak przejechać w inną część wysypy i mamy zupełnie inne widoki 🙂 
Idealny przykład stanowi las laurowy – Laurisilva. Wkraczamy wtedy w bajkowy świat, a w zasadzie w czasy dinozaurów. To tutaj był nagrywany Jurassic World. 



Na La Gomerze można spotkać wiele plantacji aloesu. Aloes jest tutaj o wiele bardziej wartościowy ze względu na niski poziom zanieczyszczeń, kanaryjskie słońce oraz wulkaniczne gleby. My oczywiście obkupiliśmy się w klika kremów 🙂



Na koniec, coś nadzwyczajnego, coś gwizdanego. Na La Gomerze, z uwagi na bardzo wymagający teren, wymyślono język gwizdany. Dzięki niemu mieszkańcy mogli porozumiewać się między sobą, nawet jeżeli byli oddaleni od siebie o kilka kilometrów. Ewidentnie potrzeba matką wynalazków 🙂 


Najbardziej spektakularny punkt widokowy na La Gomerze – Roque de Agando


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *